Klucz

O, wypraszam to sobie! Jak to? Ja nic nie robię?


Musisz wiedzieć, kiedy być leniwym. Jest to forma sztuki, która
przynosi korzyści wszystkim, jeśli się ją prawidłowo stosuje.

/Nicholas Sparks/

mj16

m-klucz1 copy
Czy jestem idealną matką? Nie bardzo. Wiem to aż nad to! Powiem
więcej. Jestem leniwa i samolubna, bo ponad
bieganie wokół moich
dzieci, wolę mój cenny czas przeznaczać
na… cokolwiek innego.
Spokojniejsze sumienie miałabym pewnie, gdybym  co wieczór
segregowała Lego do osobnych pudełeczek, skrupulatnie  przeliczając
klocki wg  instrukcji składania i gdybym maniacko szykowała
perfekcyjne outfity dzieciakom do szkoły i kąsek za kąskiem
do dziobka pakowała ziemniaczka na przemian z kotletem… Lenistwo
moje jednak  bierze górę i nic na to nie poradzę, że – wygodnie siedząc
na kanapie – każdy kolejny przejaw  samodzielności, z wielką radością
i ulgą przyjmuję…

I tak: uparcie  od małego dziecko uczyłam, że ubiera się rano samo -
ja w tym czasie dosypiam jeszcze albo poranna kawka… Rzecz jasna
miałam  za swoje,  gdy otwierałam oczy i zamiast słodkiej dzidzi
w moziowej piżamce,  widziałam opętaną szafiarkę – Nie córeńko,
nie możesz pójść do  przedszkola w tiulowej halce od sukni balowej
i w skrzydłach anioła –
lecz dziś, dzięki temu, nie muszę już palcem
wskazywać właściwych części garderoby
nadąsanej fashionistce…
Migiem pojęła zasady…

To samo z jedzeniem. Bieganie z miseczką zupki za dzieckiem
to nie moja, legenda. Z iXem owszem próbowałam, ale skutek był
opłakany – ilekroć  mi się go nafutrować udało jak należy – później
nie jadł przez tydzień – dałam więc sobie upragniony spokój,

a doświadczenie to zaprocentowało stukrotnie przy eM. Nie chce
jeść, nie musi! No, może z wyjątkiem stanów pochorobowych
kiedy
tylko  skóra i kości! Ale bez przesady – pod nos podsuwam
co tygryski, lubią najbardziej, aż zaskoczy. Nie ma ochoty

– proszę  bardzo – nie je! Zwykle dobę to trwa, góra dwie i sama
w podskokach, sześć razy dziennie, o swoją michę się prosi -
ja tymczasem nie muszę się zastanawiać czy jej żołądek
przyrósł już do kręgosłupa
- powolutku cykam sobie zdjęcia :)

Ze sprzątaniem pokoju, szczególnie się nie wysilam. – Nie możesz dziecko
znaleźć swojej kochanej torebki? Ogarnij co nieco , a sama się znajdzie.
Chciałabyś zaprosić koleżanki? Jak najbardziej, ale posprzątaj trochę,
bo jak na razie nie mają nawet gdzie usiąść. Chcesz z tatusiem  pograć
w warcaby? Super, tylko najpierw musisz  odgruzować pionki
z kosza na gry – przy okazji – posegreguj resztę – szybciej zaczniecie

następnym razem…  W skrajnych przypadkach, kiedy w kuchni zaczyna
brakować mi szklanek, a jedyny sposób, żeby dostać się na balkon -
to drabina, przynoszę odkurzacz
. Wystarczy. Po pół godzinie, pokój…
niczym
z wnętrzarskiego magazynu! Ja tymczasem, spokojnie
ogarniam
ten wpis! :)

Być może kiedyś, ta moja wygodnicka metoda okaże się zła…
Być może pożałuję…  Nie wykluczam.
Ale póki co… jakoś działa…
Nie wiem, może kiedyś, moje słodkie dzieciaczki mnie przeklną, może
za lat dwadzieścia  na kozetce u psychoanalityka wyłkają na
dramatycznym bezdechu:  Panie doktorze, bo ona, ta nasza matka
była taka makabrycznie leniwa.  Nie chciało jej się sumiennie
zbilansowanych posiłków, co do okruszka, o stałej porze, pakować nam
rzetelnie  do brzucha i porządkować pieczołowicie, słusznie przecież
w dobrej zabawie rozpierniczonych zabawek, a ubierać się musieliśmy
sami, obarczeni w tak wczesnym dziecięctwie tą straszną wiedzą, że
rajtuzki mają przód i tył…
Być może… Ja jednak, wiedziona jakże w tym przypadku pomyślną
dla mnie  intuicją, doskonalę się w tej trudnej sztuce, która jak dotąd
wszystkim przynosi korzyści ;)


mj19
mj21

mj24

mj25
mj3
mj2
mm11
mj12
mj22
mj27
mm6
mj26
IMG_5004
mj28

mj10

 



6 Comments

  1. mamaz

    Bardzo zdrowe podejście do sprawy! ZAZDROSZCZĘ! Też bym tak chciała, ale nie potrafię… :( Szczególnie jeśli o jedzenie chodzi, to te moje dwa niejadki do histerii mnie doprowadzają. Trzeba mieć stalowe nerwy, żeby się nie ugiąć i z łyżeczką za gówniarzem nie latać, kiedy ono już tak przeźroczyste, że mam wrażenie, że byle podmuch wiatru zabierze… Świetny wpis, a Wy dziewczyny – super! Mama jak nastolatka!

    Odpowiedz
    • lookbyem (Author)

      Dziękujemy jak zawsze! Pewien mądry lekarz starej daty powiedział mi kiedyś, że dzieciak nie da się dobrowolnie głodem zmorzyć, a jak od czasu do czasu organizm domaga się głodówki to tylko dobrze o nim świadczy. taki dzieciak ma szanse zachować naturalne odruchy dotyczące jedzenia i jeść po to, żeby zaspokoić głód, a nie po to żeby się „nażreć”. I tego się trzymam. Działa. Pozdrawiamy :)
      Ps. „Mama jak nastolatka” – bardzo mi się podoba! ;)

      Odpowiedz
  2. Bożydar&Mama

    Świetny wpis! Jak zwykle z polotem i humorem o rzeczach ważnych.
    Oj, przyda nam się ta wiedza, przyda ;) i jak tu Was nie kochać!?

    Odpowiedz
    • lookbyem (Author)

      Dziękujemy i cieszymy się, że przy okazji spisywania różnych przez nas uważanych za ważne spraw, ktoś jeszcze skorzysta :) Całusy!

      Odpowiedz
  3. Ewa Gancarz

    Mama eM wygląda na 25 lat najwyżej! super sesja inna niż pozostałe, pomysł oryginalny. Opatentuj go :)

    Odpowiedz
    • lookbyem (Author)

      W myśl zasady, że z rodziną na fotografii najlepiej – to się musiało udać! ;) Gdyby Urząd Patentowy zechciał moje pomysły na wpisy przyjąć – byłabym bajecznie bogata… ;) Całusy dla Was :)

      Odpowiedz

Leave a Reply

Got something to say?

partnerzy