Świat eM

To, co masz

 Rozpocznij tam, gdzie jesteś. Wykorzystaj to, co masz. Zrób to,
co możesz. /Arthur Ashe/

td3
m-pamietnik1 copy

Lubię  przesiadywać w miejscach, gdzie  można obserwować płynący
obok tłum. Czasem jest to kawiarnia z wielkimi oknami, za którymi
gwar ulicy nigdy nie ustaje, czasem – ławeczka na deptaku, albo kosz
na plaży, przy samym brzegu morza… Pewnie już się domyślacie
dlaczego! Otóż tak! Gapię się bezwstydnie na przechodniów i nie
umknie mi nic, co ucieszy (lub zasmuci) moje oko. A muszę przyznać,
że cieszy mnie coraz częściej widok dobrze ubranych facetów
(obserwowanie ich to takie moje zboczenie zawodowe – przyjemna pozostałość
z czasu, kiedy zajmowałam się modą męską w magazynie Mean’s Health ;) )
i świetnie wyglądających dzieciaków. Powiedziałam coraz częściej  – nie znaczy
to jednak, niestety, że często :( Kiedy wracam z Berlina, Paryża, Mediolanu
czuję  po takiej bulwarowej uczcie niedosyt. Nie, żebym nasz kraj uważała
za gorzej ubrany, albo żeby dotkliwie brakowało mi nuworyszów od stóp
do głów odzianych w Gucci albo Dolce & Gabbana! Skąd! Wręcz  przeciwnie,
cenię sobie niezmiernie, to, że Polak potrafi wyglądać dobrze nieobwieszony
logami jak przysłowiowa choinka.
Ciśnie mi się na klawiaturę  (i pozwólcie,
że wtrącę) ulubione zdanie mojej redaktor naczelnej, która nie raz odsyłała
mnie do showroomu, 
bo garnitur do Stylu za drogi: Nie sztuka – ubrać się za
wielką kasę. Sztuką jest wydać niewiele i wyglądać świetnie.
I miała rację.
Osobiście znam, takich, co to ubierają się za bajońskie
kwoty i w najlepszym
razie wyglądają nijak i takich, co to innych sklepów niż ciuchlandy nie uznają
i piszczę z zachwytu kiedykolwiek ich spotkam.
Chodzi mi raczej o kulturę
ubierania facetów i dzieci, która wciąż u nas niestety raczkuje. Wynika
to chyba z tego, że najpierw w czasie wojny wybito nam całą inteligencję
i arystokrację, nie było więc z kogo brać przykładu, a później,  przez lata,
próbowano  wmówić, że kiedy wszyscy dostaniemy po równo i to samo,
będziemy szczęśliwi. Owszem, my kobiety naturalnie zabiegałyśmy o nasz
styl, szyjąc, sztrykując i polując na perełki w kościelnych darach, ale faceci
w większości zatracili instynkt eleganta, zaś dzieci ubierało się w to,
co udało się zdobyć, wychodząc z założenia, że i tak uświni i zniszczy
zanim wyrośnie…

m-globus1

Tak więc, bywając u naszych europejskich sąsiadów nie mogłam oderwać
oczu od domytych, pachnących, uczesanych, stylowych mężczyzn
i dzieciaków, które wyglądały zupełnie inaczej niż nasze, bo w tej kwestii
traktowane były na równi
z dorosłymi. Do dziś nie uświadczysz widoku
odstrzelonej od stóp do głów p
aryżanki z dzieciakiem w kupionym na
wyrost polarze. Nie spotkasz
eleganckiego Włocha z córką w wygodnych
dresach z kucykiem… Nawet
Niemiec coraz częściej wie, że bura niebrudząca
parka, jest dobra tylko
na podwórko, i woli kupić córce piękną białą puchówkę,
która zawsze świeżutko
uprana i pachnąca (ach!… te pralkosuszarki!…)
najlepiej świadczy o tym,  że w kwestii ubioru jego
dziecko jest
tak samo zadbane, jak i w każdej innej.

m-klucz1 copy

Tak, tak. Ja wiem, że nasza średnia krajowa pensja, ma się nijak do tejże
samej średniej krajowej pensji Francuzki, Włocha czy Niemca, ale
bez przesady!
T
o nasze narodowe stereotypy każą nam wierzyć w to, że  przeciętna  paryżanka
od stóp do głów ubiera siebie i rodzinę na ultraluksusowej  avenue Montaigne
(wręcz przeciwnie, jest dumna z tego, że kupuje w sieci sklepów Monoprix).
Włoch ponad sztandarowe luksusy Italii od Versace i Missoni, stawia
na co dzień na te same sieciówki, które są i u nas,
a Niemiec, w swoim
oszczędnym pragmatyzmie, kupuje okazyjnie
- na wyprzedażach,
z drugiej ręki i  w programach lojalnościowych…
Ponadto, życie,
wbrew pozorom,
w tej lepszej Europie jest adekwatnie do zarobków
droższe, bo nawet jeśli ceny w sieciówkach i hipermarketach
są podobne, to np. w Paryżu rodzina na swoim to rzadkość.

 

I na koniec… nie dalej jak wczoraj, usłyszałam od znanej stylistki wnętrz,
która
stylizuje sesje zdjęciowe dla  najpoczytniejszych magazynów
wnętrzarskich,
że nagminnie spotyka się w najbardziej luksusowych domach
z tym,
że wszystko jest w nich idealne – tylko pokój dziecięcy, pozostawia wiele
do życzenia – jakiś taki nie pasujący do reszty, potraktowany per noga,
z suszarką na bieliznę i deską do prasowania gdzieś w kącie…

:(

A wystarczy, że zrobisz, co możesz (wyszczotkujesz dziecku
pięknie włosy) z tym, co już masz (do białej bluzki kupionej za grosze,
którą trzymasz na wielki dzwon, dodasz aksamitkę, od swojego jedwabnego
płaszcza i żeby nie było zbyt grzecznie dorzucisz np. rockandrollowe dżinsy
tie die i drapieżne botki za pół ceny, które udało Ci się ustrzelić w necie),
dokładnie tam (siedząc na kanapie), gdzie jesteś :)

 td8x

td11
td17

td10
td15
td1
td12
td20x2
td25

Matylda: bluzka i dżinsy – Kappahl (75% off); buty – Mango kids (50% off);
rajtuzki – Zara (50% off); bransoletka – Maxadoro;  aksamitka – pasmanteria.



2 Comments

  1. Ewa Gancarz

    jak zwykle pokombinujesz z ubraniami i wychodzi fajnie, a botki booooskie!!!! Z tym ubieraniem masz racje sztuką jest ubrać się fajnie i nie zrujnować się przy tym.
    Moda w innych krajach jest o wiele bardziej do przodu, ludzie mają inną świadomość a co najważniejsze zwracają też uwagę w czym chodzą ich dzieci a u nas to rzadkość niestety :(

    Odpowiedz
    • lookbyem (Author)

      Dokładnie tak! W krajach o wysokiej kulturze, dziecko jest wizytówką rodzica i chodzi mi o całokształt. Nasze ubrania świadczą o nas i o naszych dzieciach tak samo, jak książki, które czytamy, jak to co jemy, jak pasje, które rozwijamy itd… Tyle, że zwykle decydujące jest tzw. „pierwsze wrażenie”. Dlaczego więc nie uczyć dzieci ubierania się stosownie do sytuacji – kiedyś będzie im z tą umiejętnością dużo łatwiej niż nam, bo kiedy zrobią dobre pierwsze wrażenie, będą musiały już tylko potwierdzić swoją wartość inteligencją, wiedzą, poczuciem humoru, zaangażowaniem itd… itp.

      Odpowiedz

Leave a Reply

Got something to say?

partnerzy